sobota, 17 lutego 2018

Marzenie ściętej głowy

witam

Już, już byłem bliski opisania jak to koncertowo odczarowałem Francję. Grając trzy mecze - we wszystkich remis szedł do 92 minuty. I oto znowu, w doliczonym czasie wyłamała się jedna czarna owca w postaci Creteil v Laval (0-1). Nie ma co, same przykrości na tym piłkarskim łez padole.
Trochę żartuję oczywiście bo jasno zdaję sobie sprawę, że z kompletem trzynastu X-sów to mogę się nie wbić nawet do śmierci. W słynnym angielskim Littlewoods już 8 remisów (co prawda bramkowych) dawało maksymalne wygrane idące czasami w miliony funtów.
Ale wiadomo jak to jest. Wczoraj zacząłem 2/3 w LE, potem Harrach (0-0) w Algierii i już zaczyna się szczytowanie. No nic, oby tylko skończyło się na plusach.
Jutro skoki. Psia mać, mam obawy, że różowo nie będzie. Obym się mylił.
Dzisiaj w kwalifikacjach uciekła mi klawa pozycja Korniłow v Zografski 1 1,95 którą miałem jako bezpiecznik umieścić w rozpisach. Nie zdążyłem. Tak to jest jak się nocami ogląda wyścigi konne.
Za niedługo znowu czeka mnie Teksas i Sam Houston od 2 w nocy. Czy oni nie mogą jak biali przestawić się na Greenwich...:)

PiS: 15'20"
Z czterech dostawek olimpijskich do kuponu 5/13 (2 biathlon, 2 skoki) nie wypalił (nomen omen) jeden "szpil" ale kto mógł się spodziewać że oto pani Hojnisz wystrzela 20/20. To niesamowite i do tej pory nie mogę w to uwierzyć...
Swoją drogą przepuściłem zbyt wiele zaznaczonych pojedynków które łatwo weszły. No nic, wszystkiego wstawić się nie da.

cdn
pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz