czwartek, 13 października 2016

Sen mara, Bóg wiara

witam

Co do joty sprawdza mi się to stare ludowe powiedzenie które zaleca za grosz nie ufać sennym wizjom. Co i raz budzę się rano i mam enigmatycznie, gdzieś pod czaszką  całą tabelkę idealnych wyników które postawiłem na nocne pojedynki, jakby żywcem przeniesioną z jednego ze sportowych serwisów live....
Obraz jest tak konkretny i tak rzeczywisty, że dopiero po kilkunastu minutach "zapalam" komputer i jak obuchem w głowę zostaję porażony prawdziwą opowieścią. Że oto prawda leży gdzieś pośrodku, i ze nie jest tak różowo (w tym wypadku zielono) jak w atrakcyjnej halucynacji. Że przeciwne bramki padają w samych końcówkach meczów w tym w Hondurasie (znowu) w 94 minucie. Czy gra tam Lewandowski w ramach wprawek przed kolejnym występem w reprezentacji czy co ?
Już wiem. Eureka.
Nie dosypiam do końca i poranna iluzja to malowidło wyników z 80 minuty... :)

Prócz normalnej, piłkarskiej młócki moją ideą fixe na dzisiaj są rosyjskie mecze hokejowe. Serii remisów nie było tam dawno a kursy w STS i Miksie na spotkania rokujące są tak podłe (3,45-3,70) jakby dogrywki odbywały się raz za razem. Buki głupie nie są i wiedzą co robią. Dzień sądu (czy może raczej sądny dzień) nadchodzi.....
Postawię w pewniaku 2/4 (6 kombinacji), przebiję to rozpisem 4/12 (piłka) i za śmieszną stawkę pobawię się w bardzo solidne lecz niestety tylko potencjalne zyski.

cdn
pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz