sobota, 15 października 2016

Czarnym Jastrzębiem do Delaware

witam

Nie udał się wczorajszy, wirtualny lot przesadnie drogim, poszukiwawczo-ratunkowym śmigłowcem Eurocopter EC-725 (Caracal) nad piłkarską mapą Francji. Testowany egzemplarz ani nie wyszukał  zbyt wielu odpowiednich celów do typerskiego ataku ani nie wybawił niekorzystnych wyników z opresji. Tylko zdolnościom pilota zawdzięczam, że być może uda się spaść na cztery łapy i jak zajarzy "motor" operacji w postaci angielskiej trypli (ako 2,40) to wyląduję w okolicach remisu.
Na ostatnie w tym roku zawody wyścigów konnych do Delaware udam się więc w wyobraźni, sprawdzonym już  w boju helikopterem Black Hawk.
Walecznie otworzyłem dzisiejszy temat a zrobiłem to głównie z powodu historycznych sentymentów.
Koniec sezonu kojarzy mi się bowiem z wielkimi sukcesami osiąganymi jesienią na Służewcu. To jeden z takich okresów (jak również wczesna wiosna) w których wszystko do bólu stawało się dla mnie łatwe i przewidywalne. Dość powiedzieć, że końcówki z wygranych zamienianych na gold, jeszcze do niedawna materializowałem w kantorach. A minęło tyle długich lat.
Zwycięstwa nie brały się jednak z niczego i zawsze okupione były żmudną pracą na kilku polach od zwykłej matematyki poczynając a na socjologii kończąc. Najważniejsza była chyba forma stajni w poszczególnych przedziałach wiekowych koni, stan toru przy zmieniających się warunkach pogodowych i w tym kontekście ilość doważonych lub odjętych kilogramów niesionych w siodle przez dżokeja w gonitwach z handicapem.
Sprawdzało się też co do joty prawo Murphy'ego że oto feralny przypadek który może się wydarzyć, zdarzy się na pewno. Inna sprawa to moje przekonanie, że ktoś tym przypadkom stale w hazardzie pomaga.
Te i wiele innych, czasem najdrobniejszych elementów analizy ująłem w komputerowym programie który aktualizowany był po każdym dniu wyścigowym. I na każdą okoliczność, na każdą wersję toru i sposób w jaki przeprowadzona będzie selekcja, wynik wyskakiwał mi przed zawodami.
Wiele dawała też współpraca z kolegami a w szczególności z kolegami brydżystami u których w sensie hazardowym imponowała mi ich nieprawdopodobna pamięć do zaszłych dawno szczegółów. Istotnym ogniwem była też niewiara w typy rozmaitych uznanych ekspertów bo albo byli kompletnie niekumaci albo zwyczajnie zwodzili graczy chłamem który zwykle zamykał stawkę. Ta nieufność trwa we mnie do dziś.

Ok, może to będę kontynuował a może nie, ale przyszedł czas najwyższy coby zabrać się za sobotnie kupony. Pierwszy z nich tradycyjnie zapuszczę na blogu...

PiS: 14'30"
Granie na ostatnią chwilę zemściło się okrutnie. Coś zawiodło w systemie i przez pół godziny nie mogłem połączyć się z STS. Poszły więc tylko dwa rozpisy 5/13 z "robotem" z Singapuru z przewidzianych ośmiu. I to jeszcze nie te których najbardziej bym chciał.
Teraz szukam nowego, przekonującego dubla ale jak zawsze jest z tym kłopot.
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312891699234146798&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312891699025646863&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1
W kolejnych seriach do wymiany miały być pozycje w (C,D,G,I) na remisy w CSKA (Bułgaria), Perm (Rosja) Khimki (Rosja) Entella (Włochy)

cdn
pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz