sobota, 3 listopada 2012

Przypadek Pelikana

witam

Nie jest dziełem przypadku, że akurat pozwoliłem sobie na użycie w tytule słowa tak wielowątkowego jak właśnie przypadek.
Dla gracza może oznaczać on szczęście, traf czy korzystny zbieg okoliczności.
W sytuacji pelikana, a zwłaszcza Pelikana PW-4 to możliwość, okazja czy wreszcie sposobność do przemyślenia pewnych tez które rzucono w przestrzeń publiczną 30 miesięcy temu.
Otóż wczoraj na warszawskim Bemowie, motoszybowiec pilotowany podobno przez jednego z ekspertów KBWL (jeśli to prawda to Opatrzność jest wielce przewrotna) z powodu braku paliwa (niezbędnego przecież szybowcom) uległ lotniczej katastrofie. Przekraczając wszelkie dopuszczalne limity wysokości i ścinając skrzydłem latarnię ta niewielka maszyna w jednym kawałku wylądowała niemal w sercu stołecznego miasta na nasypie lotniska. Po kontakcie pancernego skrzydła z przeszkodą nie zanotowano tradycyjnej beczki a obaj piloci w wyniku zderzenia samolotu z ziemią niestety ucierpieli i trafili na szpitalny oddział ortopedyczny.
http://www.polskieradio.pl/5/562/Galeria/716528/5
Ale do czego ja pije.
Ano do tego, że chciałbym przypomnieć jak swego czasu eksperci różnego miotu zasypywali mnie przykładami na tak zwaną fantazję. Przykładami które ponoć potwierdzały ogrom smoleńskiego zniszczenia. Miałem sobie zatem wyobrazić jak to samochód przywala w drzewo lub latarnię i co w takiej perspektywie zostaje z auta i załogi.
Więc ja odpowiem na to – pelikan. Jak w tej dziecięcej zabawie w pomidora. Po prostu – pelikan.
Inny przypadek zdarzył się wczoraj w niemieckiej prasie. Oto jak podaje jedna z wychodzących tam gazet w organizmie prawdopodobnego samobójcy, Pana Musia stwierdzono pewne substancje których, enigmatycznie to ujmując, tam nie powinno być. Z uwagą należy przyglądać się tej sprawie tym bardziej, że jest to już kolejny spektakl z cyklu tabula raza.
I już przechodzę do typów.
Zacznę z bardzo wysokiego C i powtórzę mój świrnięty pomysł. 1-30... i jeszcze cztery to są na lotto klawe numery...
W Premiership poza tradycyjnymi już remisami Sunderland, X-sy mogłyby spokojnie paść w Norwich i Fulham z tym, że jakoś mi dzisiaj z remisami nie po drodze. Zniesmaczyła mnie ta wczorajsza wtopa na rosyjskim hokeju a Mk Dons zupełnie zbiło z pantałyku. Listopadowe wejście smoka okazało się jak na razie zwyczajną popierdułką :)
Po głowie chodzi mi Chelska bo przecież różnica klasy jest powalająca nawet pomimo utraty dwóch zawodników w 120-minutowym horrorze (5-4) z Manchester Utd. W sumie niezły kurs jak na takie zawody i jakiś rozpis nie ucierpi jak londyńczyków tam usadzę.
W Chamionship finalnie wybrałem tylko jeden mecz w postaci Birmingham v Ipswich (home).
Do midlandsów wróciło dwóch ważnych graczy i to powinno przesądzić sprawę. Faktem jest, że z K-16 gospodarze tak mocno nie wychodza dlatego pojedynek stanie również jedynie w rozpisach.
Z klasy powinienem stawiać Blackburn ale forma CP jest zadziwiająca i nie mam na takie historie ani wolnej gotówki ani specjalnych chęci. Podobnie z Hull które jest niby mocnym faworytem ale Barnsley który umie zaskoczyć awizuje powrót czterech gostków więc po marnym kursie nie będę się kopał z koniem.
Spaghetti-Udinese ma z Leicester h2h (1-X11) więc tutaj o away też przestałem myśleć choć przecież tego nie wykluczam.
Tak na siłę, przyciśnięty do ściany, może wstawiłbym Nottingham v Millwall (home)
Fa Cup sprawdzam zawsze na okoliczność moich "walczaków". Kilku z nich ma mizerne szanse ale kto wie.
Zatem na pewno postawię niedzielne Braintree v Tranmere (away) i chyba nawet w pewniaku. Z dwóch powodów. Po pierwsze, że mocno liczę a po drugie, że znając już dzisiejsze wyniki bedę mógł mecz ewentualnie odstawić.
Z pozostałymi jest trudniej. Morecambe ma h2h z Rochdale (XXX--), obie bez specjalnych osłabień i gospodarze mogą mieć kłopot. Wstawię 1X z preferencją home.
Dag and Red i Wycombe to już byłoby szaleństwo ale czy ja wyglądam na normalnego (vide fotka 8.06.2012). Z tych dwóch leciutko oba X2 z preferencją X-sów. Ale sprawy nie natłuszczam :)
Mniej więcej podobna operacja w Preston v Yeovil X2.
Dość z "walczakami" bo znowu wyląduje na księżycu.
Jak już pisałem wczoraj chcę zagrać Stevenage (+3). Przyjdzie - nie przyjdzie, nie przesądzam.
Reszta to drobnica zblokowana po dwa mecze w jedną pozycję w taki sposób, żeby kursy wahały się w okolicach 2,00. W kolejności od góry do dołu zestawu będą to Brentford, Carlisle, Fleetwood, Luton, Crawley jadący do londyńskiego Metropolitan Police,  i chyba jednak Wrexham. I jeszcze szkocki Morton
Coventry na miejscu buków próbowałbym tradycyjnie załatwić na replay :)
Z istotnych różnic na asianach (w kursach bezwzględnych) mocno spada Rotherham -0,40 (niestety nie wiem co robić bo przecież mam Stevenage) i Guiseley (-0,23). Tych przedstawicieli szóstej poprzeczki nawet mam zaznaczonych jako mających największe szanse z tego poziomu piramidy.
I to by było na tyle...

pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz