niedziela, 26 września 2010

Opamiętanie


witam


Od miesiąca wybieram się do lekarza bo coś tam ze mną nie w porządku i jakoś nie mogę się do tego zebrać. W końcu nie byłem u lekarza ze 20 lat i po prostu się obawiam o zdrowie :) Jak już do nich trafię to mnie pewnie zdrowego nie wypuszczą.

Ale na początek trzeba było poradzić sobie z głową.

Otóż granie ligi angielskiej to jest choroba głowy. Taką diagnozę postawiłem po ostatnim weekendzie jako swój osobisty konował.

Tak więc dość. Dość tych statystyk z których nic a nic nie wynika i dość główkowania po nocach i czytania tych gazetowych oszustw o kontuzjach, składach i duperelach.

Niby ta zabawa to nie były grube kupony, ale jak to się razem złoży do kupy....

A w ubiegłym roku sierpień i wrzesień w Anglii tak dobrze szedł. Widać wycwanili się przez rok nieziemsko.

Inna sprawa to zwykły fart.

Albo jakieś zwałki.

Taki Harrington, trzy rundy na turnieju we Francji zagrał jak potłuczony (8xbogey, 2xpodwójny bogey, 1xpotrójny!!!! bogey - to był żart). Był gdzieś w głębokiej d..., żeby ostatnią rundę rozegrać na -8 kiedy drugi miał -5 i trafić na 8 miejsce o jeden dołek od 3-ciego miejsca.
To co ja mam powiedzieć. Zwałka, po prostu zwałka.

Wracam więc do koników które mnie jeszcze nie zawodzą i do czystej różnicy kursów.

Plus standardowe wypełniacze w rodzaju Arsenal, Manch Utd, Chelsea, Liverpool, Bayern :):):) (to żart)
pozdrawiam

2 komentarze:

  1. cześć jedrula
    ze zdrowiem - serio, jakieś mocne problemy gastrologiczne.
    z poświęceniem masy czasu na ligę angielską - serio, teraz będę grał anglika, jeśli już, to z "oka"
    Według starej reguły p*p>1, (prawdopodobieństo*praca) zdecydowanie to się nie opłaca.
    co do róznicy kursów - serio oczywiście, grubo, sprawdzone w RK, najmniej niezawodne ligi.
    a co do farta :), to wiesz, los jak wicher.
    Zawsze jutro może być duuużo lepiej.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń