poniedziałek, 24 lutego 2025

Kompromitacja

 witam

Można przegrywać od czasu do czasu mniej czy więcej ale udupić kasę na własne życzenie to rzecz jaka mi się rzadko zdarza. Przedwczoraj odwiedziłem punkt LVbet żeby zagrać ligę Burkina Faso i Gambii których to lig nikt inny nie trzyma. Wbiłem mecze w ten ich automat i porażka. Pierwszy kupon loguje się kilka minut, pojedynki niedługo się zaczynają a ja mam do wysłania kilka wariantów. W końcu obsługa wydrukowała mi kupon z tabletu i drukarki która chyba tuszu nie widziała od dawna. Dwa kolejne wyszły z maszyny, co do jednego mam tylko numer z podpisem bo nijak, choć opłacony, nie chciał się odtworzyć, no jedna wielka paranoja. Żeby było śmieszniej już w domu okazało się, że z nerwów i z pośpiechu pomyliłem kombinacje i zagrałem te same warianty po dwa razy a te które ostatecznie weszły (6/8) przy systemie 3/8 pominąłem. Pies dmuchał kasę, to zabawa ale w XXI wieku powyższe nie miało prawa się wydarzyć. Ok, już zapomniałem

W nocy z poniedziałku na wtorek 21-letni Antoni Kowalski zagra w 1/16 World Open Snooker z Anglikiem Holtem. W grudniu przeszedł eliminacje, przedwczoraj pierwszą rundę, nic nadzwyczajnego. Ale jak wygra 1/16 czeka go prawdopodobnie Jupp (nomen omen) Trump. To jak Legia v Chelsea na zielonym suknie.
Nie wiem czemu na tę okoliczność przypomniały mi się moje młode lata kiedy rokrocznie jeździłem na trzy czy czterodniowe branżowe spotkania MP Geodetów w brydżu sportowym. Organizatorzy w różnych wojewódzkich ośrodkach przechodzili siebie żeby gościom specjalnie dogodzić bo na zawodach bywała cała geodezyjna wierchuszka. Zwykle wynajęte domy wypoczynkowe, ogniska, wieczorki, kajaki, najlepsze żarcie i darmowy wyszynk to była w czasach stęchłego komunizmu prawdziwa atrakcja. A dla mnie jedyna na świecie impreza przez którą bez żalu opuszczałem dwa dni wyścigowe na Służewcu. Na jednej z nocnych biesiad na powietrzu po raz pierwszy zetknąłem się z pewną piosenką 😀


Noc była ciężka i zaowocowała wakatami w porannym turnieju teamów. Do wspólnego grania, jako że z pewnych względów nasi partnerzy byli niedysponowani, zaprosił mnie arcymistrz i Mistrz Olimpijski z Olimpiady Brydżowej 1984 roku w Seattle, ś.p. Henryk Wolny. Cóż to było dla mnie za wyróżnienie nie sposób opisać. I pamiętam jedno z rozdań kiedy otworzył licytację od 4S. Z prawej dostałem kontrę i mając 0 Miltona w składzie 1444 zrekontrowałem. Takie niekonwencjonalne otwarcie które zapodał World Life Master uznałem za święte a przeciwnicy zgłupieli. Mając składy po 1444 i 1444 przy 30 punktach szlemik szedł im w dowolnych, pozostałych kolorach. Ostatecznie spasowali i HW ściągnął górne 10 pików zapisując nam 1080 punktów. Na drugim stole po standardowej licytacji przeciwnicy grali obronne 6 pik z kontrą za 500 dla nas. To jedno rozdanie pozwoliło wysoko wygrać cały mecz. Suma summarum zajęliśmy w turnieju zaszczytne czwarte miejsce na około 40 drużyn. Szkoda, bo do trzeciego, nagrodami były puchary z wygrawerowanym składem graczy. Miałbym piękną pamiątkę..

cdn
pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz