niedziela, 12 stycznia 2025

Niebo, Piekło

 witam

Po wnikliwej analizie prawa kanonicznego (żartuję, oczywiście) i jego własnej interpretacji, moja przyszła obecność w anielskim chórze jest oczywista. Tymczasem na tym łez padole co i rusz muszę doświadczać sinusoidy rozbieżnych doświadczeń. Po niebiańskim czwartku i piątku w których to dniach hazard i wszystko inne udawało się koncertowo przyszła piekielna sobota gracza. I już nawet nieważne dwie porażki po czasie ponieważ cała reszta zwyczajnie robiła mi wbrew. I z całej rekordowej nadziei ledwo wyszedłem na remis.
Testując nowy system wymiennych zdarzeń (zamiast trzech, cztery zmienne) na razie nie mam się czym chwalić. Dwa związane kupony 5/13 podzieliły się wynikami 2-2 choć matematyka, kalkulacja i empiria wskazują na podział 3-1 czy nawet 4-0. No nic, dalej będę eksperymentował.

Ponad pół nocy czekałem na górniczkę z Dąbrowy jak oto poradzi sobie z fedrowaniem kortu w Melbourne. Deszcz uniemożliwił rozegranie meczu ale może to i dobrze. Po trzech trudnych pojedynkach w kwalifikacjach dodatkowy czas na regenerację na pewno się przyda.
Wstałem po południu i na nowe zestawy jakoś nie mam chęci. Ale zaraz spojrzę co w trawie piszczy i może chwycę entuzjazm.

cdn
pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz