czwartek, 15 września 2016

Pisie trwaj

witam

Wczoraj było mi smutno. Kolejna amerykańska strona której używałem kilka lat zmieniła formułę i wystrój po czym wprowadziła bezwzględne logowanie. W dodatku tylko kilkunastu wybranych stanów. Z mojego punktu widzenia jest to o tyle śmieszne, że nigdy u nich nie grałem ani grać nie zamierzałem bo tego najpewniej rzecz cała dotyczy i w ogóle byłem zaskoczony, że z gamblingiem mają coś wspólnego. Traktowałem ich serwis jako wyłącznie informacyjny. W starym wydaniu posiadali zadowalającą ofertę do przeglądania (bez rejestracji) z takim opisem startujących w wyścigach koni który mnie satysfakcjonował, z okienkami do przeróżnych analiz itd, itp. Teraz już po ptakach..
W sposób okrutny zostałem pozbawiony ulubionego hobby więc cieszyć się nie ma z czego. Inna sprawa to fakt, że jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy internet raczkował, niezbyt już aktualne przecież wiadomości zdobywało się w rozmaitych czytelniach i m-pikach. Tak oto "byt kształtuje świadomość"
A skoro już jestem przy Karolu Marksie, muszę wspomnieć, że wczoraj, kiedy Polska postawiona została pod pręgierzem Komisji Europejskiej przez frakcje skupiające w jedność liberałów, zielonych, socjalistów i komunistów (ciekawa zbitka) zastanawiałem się mocno co ta drużyna czyta do poduszki. "Utopia" Tomasza Morusa raczej odpada bo tam zakazany był choćby ateizm więc pewnie Władimir Iljicz Uljanow - "Dzieła Wybrane".lub o zgrozo młody "Koba". Aż strach kombinować.

Typy na jutro rozgrzane, już się niemal gotują. Coś tam nawet w STS i Miksie poszło na dobry początek ale, że mecze już trwają nie będę zawracał gitary...
PiS" 18'50"
Wbiję sobie linka, coby mi się łatwiej pracowało :)
https://en.wikipedia.org/wiki/2016%E2%80%9317_FA_Cup_qualifying_rounds

cdn
pozdrawiam

środa, 14 września 2016

Warszawa i okolice

witam

Temat z którym chcę się dzisiaj zmierzyć jest dla warszawiaka z dziada, pradziada najbardziej aktualny z tej oto przyczyny, że sprawy szeptane będące dotychczas tajemnicą poliszynela zostały skomasowane w jednym, spójnym przekazie i podniesione do rangi szokującego w swojej wymowie, dyskursu publicznego.
Rzecz dotyczy w pojęciu obiegowym reprywatyzacji gruntów warszawskich i jest to wątek tak skomplikowany, że jeno subtelnie się po nim prześlizgnę.
Historia świętego prawa własności to opowiadanie o przyzwoitości i obiektywizmie z jednej strony a o podłości i krzywdzie z drugiej.
Przez całe wieki te dwie sprzeczności porywały się na siebie i wzajemnie się wyniszczały. Na całym świecie.
Dzieje podboju Indian obu Ameryk pod koniec XV wieku i tworzenie nieludzkich rezerwatów czy kolonizacja Afryki głównie przez państwa zachodniej, "cywilizowanej" Europy z jej najbardziej zwyrodniałymi przykładami segregacji rasowej (belgijski wzorzec Tutsi - Hutu) do dzisiaj nie doczekały się uczciwych rozliczeń i pewnie nigdy tego nie doczekają choć materia do obrachunku jest stosunkowo prosta.
A przecież w wielu miejscach kuli ziemskiej, wiele krajów i Narodów ma przeszłość tak powikłaną, że czasem trudno o bezstronność i obiektywizm.
Koleje losu Polski jako światowej potęgi stanowią osobny rozdział. Koszmar podczas zaborów (1772-1918) a już w szczególności los Warszawy  barbarzyńsko zniszczonej przez hitlerowskie Niemcy  do dziś woła o pomstę do nieba. O wojenne reparacje.
https://www.youtube.com/watch?v=_svAHZHE1uA

Tak wyglądała z lotu ptaka, hekatomba miasta. Nieistniejące fizycznie kamienice z hipotekami zadłużonymi w czasach przedwojennego kryzysu nawet ponad własną wartość i parcele o niemożliwej do ustalenia własności kiedy to tysiące obywateli sprzedało majątek przed emigracją "za wielką wodę". Te fakty ujęte w księgach wieczystych w dużej części spaliły się podczas zniszczeń wojennych PBN i przepadły na skutek wywiezienia przez Niemców całych wagonów dokumentacji (część odnaleziono).
W latach 1939-1945 obrót nieruchomościami dalej był możliwy i trwał w najlepsze lecz odbywał się często bez udziału rejenta przed którym należało udokumentować swoją "aryjskość".  To dodatkowo potęgowało niemożność ustalenia właściciela gruntu bezpośrednio po kapitulacji okupantów.
Z jednym trzeba się zgodzić bezsprzecznie. W trudnych okolicznościach prawnych przyszło Polakom odbudowywać swoją Stolicę.
26 października 1945 roku KRN uchwalił ustawę o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m. st. Warszawy zwaną potocznie Dekretem Bieruta.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dekret_Bieruta
Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że był to zabór mienia ale nie mnie to oceniać. A okolicznością łagodzącą na pewno nie były ustalone terminy odwołań od administracyjnych wywłaszczeń. Typowe pozory i fikcja.

I w tym oto momencie mamy rok 2016. I chciałbym odnieść się do warszawskiej reprywatyzacji która trwa już kilkanaście lat, w miarę rzeczowo, bezstronnie i sprawiedliwie. Ale nie umiem. Oczywiście wszystkie przypadki łamania prawa w postaci fałszywych pełnomocnictw, wyłudzeń oraz przestępstw sądowych i urzędniczych należy wykryć i przykładnie ukarać z przepadkiem mienia włącznie:
http://reprywatyzacja.miastojestnasze.org/
ale co zrobić z roszczeniami zasadnymi ?
Po Pierwszej Wojnie Światowej naczelną zasadą było dobro Ojczyzny i generalnie rzecz ujmując nic nie oddawano.Ale praktycznie i nie zabierano a w obydwie strony byłoby co. Współpraca z carskim i nie tylko carskim ciemiężcą i zorganizowanie Targowicy ale też i obrona Baru, bohaterowie obszarnicy i magnaci. Wywyższeni oraz skazani na śmierć i straceni.
Ich wszystkich objęła Reforma Rolna dopiero 6 września 1944 roku.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_rolna_w_Polsce_(1944)
Klasa robotnicza odebrała im właściwie wszystko bo poza pozostawieniem 50 hektarów zastosowano rozliczne represje adekwatne do ówczesnych rewolucyjnych poglądów. Szczerze mówiąc jednych jest mi żal innych nie ale czy reforma też nie czeka na swoją kolej do wyrównania strat.
A wywłaszczenia pod ważne z punktu widzenia Państwa obiekty jak lotniska, drogi, fabryki w latach 40, 50, 60 i 70-tych. Gospodarze otrzymywali wprawdzie odszkodowanie ale często w ramach protestu nawet go nie odbierali tak minimalne były to kwoty. Przyjeżdżało KBW, grodziło teren, dawało papier z pieczątką i cóż można było zrobić ?
Tak w ogóle to sprawiedliwość chadza dziwnymi ścieżkami.
Dwóch braci z podwarszawskiego prywatnego gospodarstwa rolnego. Starszy idzie na lekarza a rodzina składa się na studia, na mieszkanie w mieście czasem na samochód. Młodszy od 4 rano, dzień w dzień haruje na 10 hektarowej ojcowiźnie. Dwa światy.
Przychodzi rok 1971 w którym Cyrankiewicz podpisuje ustawę o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych. I oto młodszy brat staje się od ręki właścicielem wszystkiego a starszy jest doszczętnie pozbawiony majątku. Tak z grubsza do 1990 roku nic się nie dzieje, wieśniacze czworaki versus doktorskie apartamenty, potem ceny gruntu zaczynają szybko rosnąć nierzadko tysiąckrotnie a prawo jest niewzruszalne. I bądź tu bracie teraz obiektywny, samokrytyczny i po prostu fair.
To sprawa rodzinna, względnie łatwa. Ale gospodarstwa w świetle ustawy przejmowali też masowo zwyczajni użytkownicy którzy  musieli tylko udowodnić przed urzędnikiem dzielnicy, że pracują na polu przynajmniej pięć lat. I właściciel nie miał nic do gadania. Tracił mienie.
Jak wyrównać te wszystkie przypadki opisane powyżej. I czemu jedni maja nadzieję a inni nie mają żadnych szans.....
Taki jest pies pogrzebany..:)

cdn
pozdrawiam

wtorek, 13 września 2016

Skumulowana agresja

witam

Do różnego rodzaju żenujących lapsusów przewodniczącego "Nowoczesnej" zdążyłem się przez cały rok przyzwyczaić i poniekąd z nimi oswoić rozliczne potknięcia tłumacząc tak jak niegdyś moją kłopotliwą Alfę Romeo. Ten typ tak ma i wszystko jasne. I nawet przestałem się już zastanawiać czy te potworne gafy to efekt jakiejś przemyślanej strategii czy intelektualnej nicości. Zresztą jakie to ma znaczenie.
Ostatnio, przy prawdopodobnie spadających notowaniach i zapewne kłopotach finansowych partii związanych z dość problematycznym jak "na bankowców" rozliczeniem kampanii wyborczej pan przewodniczący postanowił zaostrzyć przekaz. Co prawda nie sądzę, że był to pomysł autonomiczny bo co by nie mówić RP to polityk z pewnym stażem który do tak prostackich metod jeszcze nie sięgał, tym niemniej stało się. Nawoływanie do "wyrzucania na zbity pysk" zrujnowało moim zdaniem pewną polityczną kulturę dyskursu publicznego. A doradcy nasłuchali się przypuszczalnie utworu wrocławskiej grupy "Sedes" .
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/budka-patryk-jaki-powinien-przestac-byc-wiceministrem,675131.html
Historia powyższa jest oczywiście bez znaczenia ale zastosowane grubiaństwo należałoby bezzwłocznie twórczo wykorzystać. Na miejscu redaktorów prowadzących debaty telewizyjne a także na miejscu przedstawicieli większości parlamentarnej zaopatrzyłbym się w kolorowe kartoniki z cytatem "z mistrza" żeby bez słów przerywać rezolutne, bezmyślne i nieracjonalne oracje opozycji. Ma się rozumieć, ze tylko w żartach bo przecież trwanie trzech a może nawet czterech sił oporu naraz, które "mordują się" nawzajem własnymi rękami, to z całą pewnością szczęśliwe zrządzenie losu.
Na rozliczenia przyjdzie czas i z tym zupełnie mi się nie spieszy. W pierwszym rzędzie należy być niezniszczalnym wystawiając rachunek za spisane czyny i rozmowy. Dopilnować należy jedynie terminów przedawnienia a dotyczy to szczególnie "grubych ryb". Jednakże za pewne rzeczy zabrałbym się bez zwłoki. Już pomijając Smoleńsk bo chyba coś zacznie się na dniach, na tapetę wrzucić trzeba 25% PSL w wyborach samorządowych. Ta kpina z Państwa musi zostać wyjaśniona a "papiery" w przejętych służbach baz wątpienia są aktualnie do wglądu.
W Ameryce kłopoty pani Hilary Clinton której notowania w wyścigu prezydenckim spadły do 62,5%. Niby jeszcze przewaga jest ogromna ale pan Matthew Tyrmand (syn autora "Złego") widzi to tak:
http://wpolityce.pl/swiat/308096-nasz-wywiad-matthew-tyrmand-hillary-clinton-nie-dociagnie-do-wyborow-w-listopadzie-nie-zostanie-prezydentem-usa
Za to w Polsce miał być atak skonsolidowanych sił Komisji Weneckiej i Komisji Europejskiej. Coś chyba jednak nie wyszło ponieważ w lewicowej prasie dziwna pustka i temat nie grzeje się póki co na czerwono. Co najmniej to osobliwe zjawisko.

W hazardzie też apatia. Zwyczajowo puściłem jeden kupon żeby coś się działo. Z grubszą akcją poczekam na lepszą ofertę bo nie chciałbym roztrwonić zbyt szybko tego, co nieoczekiwanie spadło z nieba...
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312561699286485261&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1
Wyścigi w Emerald Downs zakończyły się w tym sezonie. Co ja będę teraz oglądał ?
Przejrzałem "nuty" startowe i padło na Zia Park. Znam tam większość dżokejów. Z widzenia.....

Result: 22'50"
Pustynia !!!, pustynia, stwierdził Maksymilian Paradys opuszczając podziemny block-house w kultowej "Sexmisji". Ta scena skojarzyła mi się jako pierwsza kiedym wszedł na relację wyścigów konnych z toru Zia Park w stanie Nowy Meksyk. Coś podobnego jak letnie meetingi w Stawigudzie. Kawał wysuszonej prerii z dala od cywilizacji...
Z Anglikami nie idzie się pogodzić a miałem jak najlepsze chęci. Całe szczęście, że mecz w Lincoln w zasadzie nic nie zmieniał ale kiedy drużyna której co prawda nie darzę specjalną estymą,  strzela średnio 3,5 bramki u siebie w pojedynkach z porównywalnymi rywalami, jest w formie, prowadzi w lidze i całą drugą połowę ma przewagę jednego zawodnika po czerwonej kartce dla wrogów - no psia mać nie może uczciwie zremisować 0-0.

cdn
pozdrawiam

niedziela, 11 września 2016

Jakim prawem taka niesprawiedliwość

witam

Tytuł odcinka jak zwykle jest dwuznaczny. Zainspirowała mnie do niego głośna sprawa ministra Prawa i Sprawiedliwości Patryka Jakiego który pro publico bono toczy sądowe boje z pozywającym go posłem Platformy. Clou sprawy wygląda mniej więcej tak:
http://www.kontrowersje.net/proces_wiceministra_jakiego_kolejna_soczewka_patologii_wymiaru_sprawiedliwo_ci
Wcale się nie dziwię, że opozycja chciałaby znaleźć sposób na ograniczenie roli PJ bo jest to gość niezwykle merytoryczny, elokwentny i zawsze doskonale przygotowany do dyskusji. Ale moim zdaniem, rozdrapywanie takiej materii w sądzie to kolejny strzał w kolano kontestującej rząd partii. Swoją drogą, jestem bardzo ciekawy jak powyższe postępowanie będzie się rozwijać ponieważ twierdzenie, że powiadomiony o zajściach właściciel nie odpowiada za to co dzieje się w jego mieszkaniu jest dość kuriozalne nie mówiąc już o twierdzeniu, że ministrowi występującemu przed wymiarem sprawiedliwości wolno mniej niż statystycznemu obywatelowi. Idąc tym tropem można zabrnąć w ślepą uliczkę. Nie będę tego póki co rozwijał.

Miało być w końcu o czym innym. Otóż wczoraj zagrałem za dokładnie jedną siódmą tego co postawiłem w piątek jako trzon kuponów na Francję drugą i trzecią która wiadomo jak się skończyła. I kara za fatalne, bojaźliwe i po prostu złe zarządzanie kasą przyszła natychmiast.
Już nie mówiąc o Kanadzie w którą nie uwierzyłem jądro rozpisów 5/12 (w Miksie) przeszło najśmielsze oczekiwania.

IRAN: Persian Gulf Pro League
14:45FinTractor0 - 0Persepolis(0 - 0)
15:15FinSepahan1 - 1Paykan(0 - 1)
15:45FinPadideh Khorasan0 - 0Esteghlal Khuzestan(0 - 0)
16:15Fin Saba Qom1 - 1Zob Ahan(0 - 1)
16:20FinFoolad2 - 2Saipa(0 - 1)

Z Miksa nie da się niestety skanować blankietów ale na najlepszym zdjąłem 11/12 co dało zysk 74/1.
W STS puściłem tylko dwa warianty nocne bo jak leszcz chciałem wykorzystać spadki kursów na brazylijskie Paysandu (home) które oczywiście zakończyło remisem.
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312541699059303899&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1
Zysk 10/1
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312541699015203541&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1
Zysk 8/1

Rano broniłem japońskiego X w Kamatamare (niepotrzebnie) bo kończyli zbyt dużo tak więc teraz mogę się już zabrać za bieżące rozgrywki.

PiS: 15'10"
Marne koncepcje ale niech coś się dzieje....
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312551699332953849&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312551699316653915&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1

cdn
pozdrawiam

piątek, 9 września 2016

Koniec laby ?

witam

Dotarło do mnie właśnie, że mamy już niemal połowę września a jak wiadomo od dawien dawna - "wrzesień, plecień bo przeplata, trochę zimy, trochę lata". W tej sytuacji dramatyczne wydają się być informacje, że oto gdzieś w Hiszpanii padł właśnie rekord wysokości temperatury = 45,5 stopnia Celsjusza.
Jak tak dalej pójdzie to jaja (na masełku) będzie można smażyć na skąpanym w słońcu balkonie.
I w takich warunkach przychodzi dzisiaj powalczyć kolarzom na 19 etapie Vuelty w indywidualnej jeździe na czas.
http://www.steephill.tv/players/profile/?race=vuelta-a-espana&stage=19&year=2016&src=http://www.steephill.tv/2016/vuelta-a-espana/profile-19.jpg
Zaproponowany przez bukmacherów zestaw par zupełnie mnie nie przekonuje i póki co waham się czy tworzyć z cyklistów jakąś niewielką dublę "robot" tym niemniej żeby zaznaczyć, że czynnie w wyścigu uczestniczę dostawiłem już do rozpisów 5/13 swojego zwycięzcę w klasyfikacji górskiej:
Omar Fraile 2,20  (result = win)

Nie będę się chwalił ale w nocy grałem Karolinę Pliskovą (5,70) w pojedynku z Sereną Williams. Obserwowałem Czeszkę (24 lata, 186 cm wzrostu, 72 kg wagi) w jej poprzednich meczach i dojrzałem w jej grze nieprawdopodobny potencjał. Skoncentrowana, bez cienia demonstrowanych na zewnątrz emocji konsekwentnie wykorzystywała swoje atuty z których serwis (jak niegdyś u Janowicza) wybijał się na plan pierwszy. Niedługo będzie w czołowej trójce rankingu WTA. Jestem o tym przekonany.
Tak jak przekonany byłem, że Puszczykowo będzie na froncie. Tak w klasyfikacji ogólnej jak i w drodze do Singapuru 2016....
https://en.wikipedia.org/wiki/2016_WTA_Finals
A zagraniem nie mam się co chwalić bo było tak cienkie jak ukąszenie komara. No cóż, człowiek już sam sobie przestaje wierzyć.

0-1 w końcówkach meczów prześladuje mnie nadal i czasem jestem "zadołowany" bezsilnością. Przy 0-0 w 90 minucie chciałbym pomóc sędziemu zagwizdać końcowy akord a obie ekipy wzmocnić swoją osobą w formacjach obronnych. Ale się nie da, niestety.
Rano puściłem za to nowy "klops" na poniższych patentach.
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312531699079437837&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312531699156137865&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1

A Emerald Downs znowu startuje o 3'35" w nocy...Litości :)

Result: 23'20"
Przewiozłem się na Francji na -50% wartości zagrania wszystkich rozpisów. Kupony doskonale rokowały tyle, że nad Sekwaną zapomnieli jak koncertowo umieją remisować.

Sobota, 10.09, godzina 15'20"
W nocy przeżyłem przedziwne, nowe doświadczenie. Otóż dwa mecze w Kanadzie STS trzymal na remis po 2,40 a że praktycznie nie było gdzie porównać kursów, wszedłem sprawdzać osiągi notowanych teamów i ich skłonność do X-sów na
http://pl.soccerway.com/national/canada/canadian-soccer-league/2016/regular-season/r35073/
Nic nie wskazywało żeby w to wchodzić więc nie wszedłem.
Tymczasem koncert się odbył. Czyżby ustawiony ?

02:00D1 Regular SeasonHamilton City2-2SC Scarborough
01:00D1 Regular SeasonMilton SC1-1Brantford Galaxy SC

cdn
pozdrawiam

środa, 7 września 2016

Można konie kraść

witam

Wczoraj, na Forum Ekonomicznym w Krynicy odbyła się bardzo ciekawa debata pomiędzy premierami Polski i Węgier, Jarosławem Kaczyńskim i Viktorem Orbanem w której obaj politycy podkreślali fakt wyjątkowego zaufania we wzajemnych relacjach.
https://www.youtube.com/watch?v=sm3ADSHr3K8
Serce rosło kiedy werbalnie wybrzmiewały myśli tkwiące w duszy wielce przeważającej części statystycznego Węgra i Polaka.
Z przykrością zatem muszę stwierdzić, że wspomniane zaufanie nie dotyczy reprezentantów obu krajów w piłce nożnej. Na naszych wypadłem w niedzielę, na Madziarach we wtorek.
W ako (3,03) dostawiłem Węgrów (1,47) z Wyspami Owczymi mając w pamięci popisowe mecze grupowe (wygrali grupę "F") na Mistrzostwach Europy we Francji. Można powiedzieć, że ich zwycięstwa byłem niemal pewny tymczasem srogo się rozczarowałem.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mistrzostwa_Europy_w_Pi%C5%82ce_No%C5%BCnej_2016

Ok, tworzę właśnie szerszy garnitur rozpisów 5/13 w wersji 6 typowań podwójnych i 6 (po 3) latających remisów a do tego konglomeratu najpewniej dostawię kolarzy.
Dzisiejszy, 17 etap Vuelty z metą na masywie de la Costa....
http://www.steephill.tv/players/profile/?race=vuelta-a-espana&stage=17&year=2016&src=http://www.steephill.tv/2016/vuelta-a-espana/finish-17.jpg
...to jedna z ostatnich szans dla Krzysia Frooma na zminimalizowanie strat (3'37") do Kolumbijczyka Quintany.bo przecież tak dużej różnicy nie da się odrobić na odcinku 37 kilometrów ITT (w piątek)

Dwa przykłady na dobry początek :)
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312511699314641226&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1
https://www.sts.pl/pl/user/?action=show-ticket-detail&id=312511699387041470&live=&ajaxCall=1&ticket_index=1&fullticket=1

Result: 19'30"
Kolarze weszli fartownie bo losowo. Dziwnym było, że do 27 osobowej ucieczki nie zaczepili się liderzy klasyfikacji górskiej. Przyjechali na miejscach 124/127 na szczęście w dobrą stronę...
Były też ciemne strony zagrania. Na dwóch kuponach losowałem pomiędzy X-em w Japonii i Korei. Wypafło na Koreę (niestety 1-0) kiedy w Japonii remis się utrzymał (1-1). Szkoda, psia mać...

cdn
pozdrawiam

wtorek, 6 września 2016

Brutalna prawda

witam

Półżywy po nieprzespanej nocy i wyleczony z rojeń o sportowych sukcesach moich ulubieńców mam święty obowiązek wytłumaczyć się przed samym sobą z wygórowanych ponad miarę oczekiwań.
Agnieszka Radwańska nie miała dzisiaj szans. W pojedynku z napakowaną osiemnastolatką Aną Konjuh z Chorwacji (ranking 92) z jej celnym serwisem o średniej 180 kilometrów na godzinę, z doskonałym returnem i bezbłędnymi smeczami o piorunującej sile rażenia, w dodatku  mającej swój szczęśliwy dzień, raczej nikt by nie poradził. A co dopiero nasza filigranowa gwiazda. Nie było miejsca na spryt dzięki któremu Aga jest tak wysoko (ranking 4), na efektowne skróty i magiczne zagrania przy siatce.
Obawiam się niestety, że łatwo już nie będzie bo te młodziutkie, wypuszczone z siłowni i mocne jak tury panny, jedna po drugiej zdominują finezyjny w założeniu tenisowy "biały sport"...
Piłkarze zawiedli na całej linii. Miałem wrażenie, że bali się dość brutalnych Kazachów i woleli unikać niebezpiecznych starć face to face. No cóż, takie pewnie były dyspozycje w szatni. Identycznie jak w meczu z Portugalią na Mistrzostwach Europy oddali prowadzenie i praktycznie przegrali spotkanie bo remis (2-2) to przecież w tym wypadku porażka. Minimalizm, koniunkturalizm, brak zmian kiedy sytuacja tego wymaga i nie postawienie na atak tylko uporczywe trzymanie się obrony to powody dla których jeszcze nie raz "obudzimy się z ręką w nocniku". A odpowiedzialnych za blamaż, tak jak w warszawskim ratuszu, standardowo brak...

cdn
pozdrawiam